300 numer GÓR i 30 lat festiwalu w Lądku-Zdroju. Czy to może być przypadek? Chyba nie, w końcu nie bez powodu od ponad dekady idziemy ramię w ramię.
W stopce Magazynu pojawiłem się w numerze 90, a 102 przygotowałem już jako redaktor naczelny. I muszę tu użyć wyświechtanej frazy: ten czas minął jak jeden dzień, co z pewnością potwierdzą Marek Obara czy Piotr
Gruszkowski, którzy już wtedy współtworzyli nasz zespół.
300 numerów to, uśredniając, 30 000 stron: o pasji do gór i sportów górskich oraz o ludziach gór. Często tych wybitnych, którzy na zawsze zapisali się w historii, czy też – używając jednego z ulubionych stwierdzeń Krzysztofa Wielickiego – tę historię napisali.
W tym „okrągłym” wydaniu o jubileuszowym festiwalu nagromadzenie postaci wielkiego kalibru jest nadzwyczajne, bo taka właśnie będzie ta edycja. Co staraliśmy się oddać na naszej okładce, w oczywisty sposób nawiązującej do pop-artowego klasyka. Nieprzypadkowo, bo przecież postacie pokroju Lynn Hill, Reinholda Messnera czy wspomnianego zdobywcy Everestu bywały częścią mainstreamu.
Choć ja równie uwielbiam tych, którzy robią wszystko, aby pozostać niszowymi, jak Sean Villanueva O’Driscoll, Nico Favresse, Mick Fowler czy Victor Saunders. Ze wszystkimi spotkacie się na naszych łamach i na lądeckiej scenie.
Zarówno 300, jak i 30 to w numerologii liczby szczególne – kojarzone z harmonią i zwycięstwem, ale także z nowym początkiem i odwagą. Liczę, że to dobry znak dla lądeckich i GÓRskich przedsięwzięć.
Do zobaczenia gdzieś między Wielkim Namiotem a Amfiteatrem!
Piotr Drożdż
redaktor naczelny